Moje róże na działce kwitną od czerwca do pierwszych przymrozków i szkoda by było, gdyby zima je zniszczyła. Kiedyś przykrywałam je folią i wiosną miałam niemiłą niespodziankę: pędy były zgniłe. Od kilku lat zabezpieczam je po staremu – kopczykiem i agrowłókniną – i wszystkie pięknie ruszają w kwietniu.
Najważniejsze w skrócie
- Kiedy: po pierwszych lekkich przymrozkach, zanim ziemia zamarznie
- Czego potrzebujesz: ziemi lub kompostu, kory, gałązek iglastych, białej agrowłókniny
- Czego nie robić: nie owijać róż folią i nie przycinać ich mocno jesienią
Kiedy zabezpieczać róże
Najczęstszy błąd to zbyt wczesne okrywanie. Jeśli zrobimy to w ciepłym październiku, pod osłoną zrobi się wilgotno i ciepło, a róża zamiast odpoczywać – zacznie gnić albo wypuszczać nowe pędy. Czekam więc na pierwsze lekkie przymrozki. Krzew się wtedy „uspokaja”, a ziemia jest jeszcze miękka i da się ją usypać wokół pędów.
Krok 1: porządki pod krzewem
Zaczynam od zgrabienia opadłych liści spod róż. Szczególnie te z plamami lepiej wyrzucić, a nie zostawiać pod krzewem ani dawać na kompost – w liściach zimują choroby, które wiosną znowu zaatakują roślinę. Usuwam też przekwitnięte kwiaty i zaschnięte owoce.
Krok 2: kopczyk u podstawy
To najważniejsza część. Wokół podstawy krzewu usypuję kopczyk z ziemi, kompostu albo kory na wysokość około 20–30 centymetrów. Kopczyk chroni miejsce szczepienia i dolne pąki – nawet jeśli mróz zniszczy górne pędy, róża odbije wiosną właśnie z tych osłoniętych pąków.
Ziemię na kopczyk biorę z innej części ogrodu albo z worka, a nie spomiędzy krzewów. Rozgrzebywanie ziemi przy róży odsłoniłoby jej korzenie.
Krok 3: okrycie gałązkami i agrowłókniną
Na kopczyk i wokół pędów układam gałązki świerku lub jodły. Chronią przed mroźnym wiatrem i zimowym słońcem, a jednocześnie przepuszczają powietrze. Róże pienne i bardziej wrażliwe odmiany owijam dodatkowo białą agrowłókniną zimową i luźno ją związuję sznurkiem.
Folia odpada. Nie przepuszcza powietrza, więc pod nią zbiera się wilgoć, a w słoneczne dni robi się jak w szklarni. Właśnie przez folię straciłam kiedyś kilka krzewów.
A co z przycinaniem?
Jesienią przycinam tylko bardzo długie pędy, które mogłyby połamać się pod śniegiem albo uderzać na wietrze. Główne cięcie zostawiam na wiosnę – zwykle wtedy, gdy kwitną forsycje. Wtedy dokładnie widać, które pędy przemarzły, i można je skrócić do zdrowego drewna.
Róże pnące i w donicach
- Pnące: usypuję kopczyk u podstawy, a pędy przy podporze osłaniam gałązkami iglastymi lub agrowłókniną.
- W donicach: korzenie w doniczce przemarzają szybciej niż w gruncie. Donicę owijam jutą lub matą, stawiam na styropianie albo drewnianej podstawce i przesuwam pod ścianę domu, w miejsce osłonięte od wiatru.
Podsumowanie
Róże najlepiej zabezpieczać po pierwszych przymrozkach: zgrabić liście, usypać kopczyk, okryć gałązkami lub agrowłókniną – i zapomnieć o folii. Osłony zdejmuję stopniowo wiosną, gdy minie ryzyko silnych mrozów. Wtedy krzewy odwdzięczają się zdrowym wzrostem i kwiatami przez całe lato.
Zdjęcie główne: Reinhold Möller Ermell / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0 (kadrowanie i korekta kolorów).